W związku z wprowadzeniem certyfikatu SSL mogą wystąpić problemy z logowaniem na naszym forum. W większości przypadków zalecamy wyczyszczenie pamięci podręcznej (cache) przeglądarki i usunięcie "ciasteczek" w domenie wielkapolonia.pl. Instrukcje dla najpopularniejszych przeglądarek można znaleźć np. na stronie: https://pomoc.poczta.onet.pl/baza-wiedz ... egladarki/.

Dalsze informacje można znaleźć w tym temacie: viewtopic.php?f=16&t=16541&start=25#p687325

Proponuję założyć wątek o meczach z dawnych lat...

Wszystkie tematy związane z sekcją koszykówki

Moderatorzy: Piotr WW, AvantGarde

weteran
Posty: 4260
Rejestracja: pt sie 21, 2009 16:32

Proponuję założyć wątek o meczach z dawnych lat...

Post autor: weteran » sob cze 15, 2019 23:44

Ciekawostki, dramatyczne lub śmieszne sytuacje, dziwne zdarzenia na parkiecie. Ja mogę się podzielić kilkoma na początek z lat zamierzchłych, czyli pierwszej połowy lat siedemdziesiątych i trochę późniejszych. Dokładnych dat nie podaję, mogę przekręcić jakieś nazwisko, bo pamięć już nie ta :D.

Mecz z Pogonią Szczecin: wielki, niemal już legendarny zegar z przesuwającą się wskazówką pokazuje 40 sekund do końca, wyprowadzamy piłkę mając cztery punkty przewagi, zwycięstwo wydaje się pewne. U naszych przeciwników Caboń, Rosiak, Waniorek, któryś z nich przechwytuje piłkę, szybka kontra i doskakują na dwa punkty. Zaczyna się nerwowo, próbujemy szybkiego kontrataku, niecelny rzut, Pogoń przechwytuje i znowu kontruje - remis, do końca zostaje nie więcej jak 10 sekund, robi się cholernie nerwowo, usiłujemy wyprowadzić piłkę, znowu głupia strata, celny rzut Pogoni na 2-3 sekundy przed końcem i po ptakach.

I jeszcze jedna, o wiele lat późniejsza sytuacja - dla mnie bardzo przykra, runął wtedy w moich oczach mit Andrzeja Nowaka. Mecz koszykówki kobiet (nie pamiętam z kim), przegrywamy, Nowak (trener naszej ekipy) kipi wściekłością. Przeciwniczki są na fali, ciągle atakują i zdobywają kolejne kosze. W pewnej chwili naszym udaje się wybić piłkę na aut, przerywając kolejną akcję. Piłka wpada przypadkowo w ręce Nowaka, ten trzyma ją na jednej ręce, jedna z dziewczyn z przeciwnej drużyny podbiega, by jak najszybciej wznowić grę i wtedy Nowak niemal z całej siły celowo uderza piłkę z pięści drugą ręką trafiając dziewczynę w twarz. Ta pada znokautowana, zalewa się krwią (chyba złamał jej nos). Sędziowie tego nie widzieli, albo uznali to za przypadek i obyło się bez konsekwencji. Ja siedziałem dość blisko i nie mam żadnych wątpliwości, że było to chamskie zagranie obliczone na zrobienie krzywdy koszykarce przeciwniczek.

Awatar użytkownika
K@mil
Posty: 698
Rejestracja: wt mar 29, 2011 8:10

Re: Proponuję założyć wątek o meczach z dawnych lat...

Post autor: K@mil » ndz cze 16, 2019 16:40

Fajny temat :wink:

W moim stosunkowo krótkim, bo raptem dziesięcioletnim stażu na polonijnym koszu, utkwił w pamięci na pewno mecz z Basketem Kwidzyn w sezonie 2008/09: -20 w trzeciej kwarcie, a potem wielki popis Michaela Ansleya, który w całym meczu zdobył 37 punktów (a wtedy miał już 42 lata), dzięki czemu ostatecznie minimalnie Polonia wygrywa.
Z tamtego okresu na wyróżnienie zasługuje mecz z Anwilem Włocławek, rozgrywany tuż po Nowym Roku 2011 (bodajże 2 stycznia), wygrany dzięki wsadowi trafionemu niemal równo z syreną. Więcej meczów z obecnym mistrzem Polski koszykarze Polonii już nie rozegrali :( .

W czasach gry w 3 i 2 lidze, po "reaktywacji" w wykonaniu MKS-u, na uwagę zasługuje przede wszystkim mecz z Legią rozgrywany w Zaduszki 2013 - katastrofalny początek w wykonaniu polonistów, potem odrabianie strat i nawet chwilowe prowadzenie pod koniec IV kwarty, ale ostatnie akcje meczu były już po stronie Legii, dzięki czemu wywiozła zwycięstwo (ogólnie w tamtym sezonie awansowała do I ligi).

A kilka miesięcy wcześniej, podczas finałów eliminacji o II ligę, byłem świadkiem jednej z najbardziej absurdalnych porażek: Polonia grała z miejscowym MKS-em Kalisz, po pierwszej połowie prowadziła, a w III kwarcie wysunęła się na bodajże 10-punktowe prowadzenie. W momencie szczytowej przewagi Polonii, trener kaliszan wziął czas, po czym jego podopieczni zanotowali niesamowity run, zwyciężając ostatecznie... bodajże 20-ma punktami. Kompletnie niezrozumiała była dla mnie postawa ówczesnego trenera Polonii, Kierlewicza, który podczas serii rywali ani razu nie poprosił o czas. Przez tę porażkę Polonia nie wywalczyła sportowego awansu do II ligi, musiała czekać na zaproszenie z PZKosz.

-------------------------------------------------------------

A z bardziej zamierzchłych czasów, to na wyróżnienie zasługuje pewnie mecz z Zastalem (dzisiejszym Stelmetem) Zielona Góra, z 20 października 1984, wygrany dzięki rzutowi Witolda Ziółkowskiego spod własnego kosza. Kilku forumowiczów wspominało chyba nawet swego czasu, że byli obecni na tamtym meczu ;) ?

Nie dość, że był to prawdopodobnie pierwszy w historii polskiego basketu game-winner osiągnięty dzięki rzutowi za 3 punkty (rzuty trzypunktowe wprowadzono od sezonu 1984/85), to na dodatek, choć mecz był transmitowany w TV, samego rzutu "Ziółka"... nie pokazano, gdyż przed końcową akcją puszczono już napisy końcowe.

weteran
Posty: 4260
Rejestracja: pt sie 21, 2009 16:32

Re: Proponuję założyć wątek o meczach z dawnych lat...

Post autor: weteran » wt lip 02, 2019 20:53

Widzę, że temat nie chwycił, może nie ma tu już weteranów koszykówki? Na koniec żeby nie nudzić towarzystwa jeszcze jedna anegdotka. Pierwsza połowa lat 70-tych, chyba pierwszy mecz na wiosnę, gramy z Hutnikiem, jakżeby inaczej, na Warszawiance (murawa naszego stadionu była w permanentnym pseudo remoncie). W przerwie zimowej do Hutnika przeszło 5-6 naszych zawodników. Jak drużyny wybiegły na boisko, okazało się, że są prawie same znajome twarze. No cóż, nie było wtedy internetu, wiadomości o III lidze były w prasie bardzo skąpe (pisała o niej najwięcej "Trybuna Mazowiecka", potem przechrzczona na "Naszą Trybunę" - organ warszawskiego KW PZPR, a sportem zajmował się tam niejaki bodajże Olesiuk, który serdecznie nie cierpiał Polonii), więc nie bardzo wiedziałem, kto przeszedł i przez kilkadziesiąt sekund nie wiedziałem, którzy to nasi :).
Wyniku nie pamiętam, ale nie o to chodzi (chyba był remis). Otóż mniej więcej w czasie zakończenia meczu piłkarskiego nasi koszykarze zaczęli mecz z kanałkiem w Hali Gwardii. No i oczywiście na trybunach Warszawianki padło hasło "wszyscy na kosza". Wpakowaliśmy się w jakiś tramwaj (bodajże "19") i hajda na Plac Żelaznej bramy. Dojechaliśmy, było nas kilkudziesięciu i od razu szybka narada. Mecz już trwał, a kupować biletów w kasie kanałkowej nikt nie miał zamiaru. Poszliśmy negocjować z bramkarzami (dwóch normalnych porządkowych, takich, jacy wtedy bywali na meczach). "Ilu was jest" padło pytanie, my na to że około dziesięciu (reszta stała schowana za winklem). Ustaliliśmy jakąś kwotę, machnęliśmy na tych schowanych i na halę wpadła wataha około 50 luda z flagami Polonii. Porządkowi wznieśli krzyk "zaraz, ilu was jest, miało być dziesięciu", ale było to wołanie na puszczy. Zajęliśmy miejsca na jednej trybunie, rozpoczęliśmy doping i za chwilę dołączyli do nas inni kibice Polonii rozrzuceni po sali. Zdzieraliśmy gardła, machaliśmy flagami, ale niestety, nic to nie pomogło. Przegraliśmy z kanałkiem niezbyt wysoko, ale dość wyraźnie. A w drużynie kanałkowej grali świeżo pozyskani ze Śląska Wrocław na rozkaz jakiegoś trepa Kozak, Korcz, Frołów. Chcieli wzmocnić Legię, poza tym Śląsk był w czubie tabeli i nie wypadało, żeby jakiś WKS był lepszy od CWKS.

eMeS
Posty: 49
Rejestracja: ndz mar 04, 2012 15:14

Re: Proponuję założyć wątek o meczach z dawnych lat...

Post autor: eMeS » wt lip 02, 2019 21:29

K@mil pisze:
ndz cze 16, 2019 16:40
Z tamtego okresu na wyróżnienie zasługuje mecz z Anwilem Włocławek, rozgrywany tuż po Nowym Roku 2011 (bodajże 2 stycznia), wygrany dzięki wsadowi trafionemu niemal równo z syreną.
Tak, 2 stycznia 2011. 120 sekund do końca, Anwil prowadzi dwoma punktami. Koszmarne pudła Nany (Polonia przestrzeliła przez ten czas pięć rzutów), w końcu Nowakowski wyrównuje na 23 sekundy przed ostatnim gwizdkiem. 75:75, Anwil ma piłkę. Kamiński postanawia zaryzykować i zakazuje Polonistom faulowania zawodników Anwilu dążąc do dogrywki. D.J. Thompson klepie piłkę przez kilkanaście sekund, w końcu podaje do Pluty. Pluta zaś, cofając nogę przy starcie, następuje na linię końcową - sędziowie odgwizdują piłkę dla Polonii. 5 sekund do końca, Nowakowski wyprowadza z boku, podanie do Easleya (do tego momentu - 22 punkty i 15 zbiórek, choć parę osobistych spartolonych), ten wchodzi w strefę podkoszową jak w masło i wsadza piłkę. Nawet dziś mam ciarki na karku, jak wspominam ten mecz.

Zresztą, co ja się będę produkował:

TytusPullo
Posty: 3832
Rejestracja: pn gru 01, 2008 23:29

Re: Proponuję założyć wątek o meczach z dawnych lat...

Post autor: TytusPullo » sob lip 06, 2019 20:36

Radość kibiców i doping na hali- odpowiedź na pytanie o potencjalnych odbiorców męskiego kosza na Polonii...

Awatar użytkownika
K@mil
Posty: 698
Rejestracja: wt mar 29, 2011 8:10

Re: Proponuję założyć wątek o meczach z dawnych lat...

Post autor: K@mil » ndz lip 07, 2019 22:48

@weteran, masz może więcej wspomnień z koszykarskich derbów :D ? Jako, że od lat 60 aż do końca lat 80, jedyne ligowe mecze między Polonią a Legią odbywać się mogły w koszu, zainteresowanie musiało być chyba szczególne...
Przykładowo - fota z derbów z 1984 pojawiła się nawet na okładce "Sportowca" (bodaj jedynego ogólnopolskiego tygodnika o sporcie).
sportowiec-1984_2.jpg
Zdarzało się, że prasa informowała również o pozaboiskowych historiach towarzyszących meczom z Legią...
eMeS pisze:
wt lip 02, 2019 21:29
Nawet dziś mam ciarki na karku, jak wspominam ten mecz.
Ja też :) mimo, że minęło już 8,5 roku :( . Smutne, że był to ostatni naprawdę znaczący mecz koszykarzy Polonii w historii. A pokonanie Anwilu (nawet będącego w nieco słabszej formie) to zawsze było coś.

Ogólnie, Anwilowi zawsze raczej słabo się grało na Kole, nieprawdaż?
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

Awatar użytkownika
HistorycyDumyStolicy
Posty: 287
Rejestracja: pn sty 21, 2013 23:20

Re: Proponuję założyć wątek o meczach z dawnych lat...

Post autor: HistorycyDumyStolicy » śr lip 10, 2019 0:12

Dzięki Weteran za wszystkie wspominki.
Wątek Andrzeja Nowaka na żeńskim koszu faktycznie przykry...
Tu ciekawy obyczajowo fragment wywiadu z "Bilem" w Sportowcu, już jako trenerem facetów.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

weteran
Posty: 4260
Rejestracja: pt sie 21, 2009 16:32

Re: Proponuję założyć wątek o meczach z dawnych lat...

Post autor: weteran » pn lip 15, 2019 16:41

K@mil pisze:
ndz lip 07, 2019 22:48
@weteran, masz może więcej wspomnień z koszykarskich derbów :D ? Jako, że od lat 60 aż do końca lat 80, jedyne ligowe mecze między Polonią a Legią odbywać się mogły w koszu, zainteresowanie musiało być chyba szczególne...
Przykładowo - fota z derbów z 1984 pojawiła się nawet na okładce "Sportowca" (bodaj jedynego ogólnopolskiego tygodnika o sporcie).
sportowiec-1984_2.jpg
Zdarzało się, że prasa informowała również o pozaboiskowych historiach towarzyszących meczom z Legią...


Ogólnie, Anwilowi zawsze raczej słabo się grało na Kole, nieprawdaż?
Mówisz i masz...

Byłem na sporej ilości derbów. Chyba najbardziej "ekscytujące" miałem w ujeżdżalni na 29 Listopada. Tak, bo Legiuńcia grała w sali przerobionej z konnej ujeżdżalni wybudowanej jeszcze chyba za czasów carskich, a na pewno co najmniej w początkach lat 20-tych ubiegłego wieku, dopiero potem przenieśli się do Hali Gwardii, przypuszczam że w końcu nie dopuścili tego goowna do rozgrywek I ligowych. Nasz kurnik przy K6 jawił się przy tym dziadostwie niczym Madison Square Garden.Warunki były spartańskie, miejsc na może 200, góra 300 osób, wszystkie stojące, ławki były tylko dla drużyn i sędziów. Poszedłem sobie na te derby (pierwsza połowa lat 70-tych tak mniej więcej), a tam sama hołota kanałkowa w większości z gębami, na których widok przechodzi się w biały dzień na druga stronę ulicy, więc trochę niezręcznie było się wychylać że jestem kibicem Polonii. Nagle słyszę jakieś okrzyki "Polonia", rozglądam się i widzę faceta o ksywce bodajże "Puciek", czy "Pucio" (nazwiska nie pamiętam). Był on w owym czasie koszykarzem Polonii, ale najczęściej nie łapał się nawet do "12" na mecz, zagrał za mojej pamięci kilka ogonów pryz K6 przy już rozstrzygniętym wyniku. "Puciek" miał w tym momencie niebagatelna zaletę - chłop 2,05 - 2,10 wzrostu, waga ze 140 kg. Nie opierdalał się więc i sobie od czasu do czasu krzyknął "Polonia". Gdy go zobaczyłem, zacząłem się przepychać w jego kierunku i w końcu stanąłem tuż koło niego. Za chwilę okazało się, że doszło jeszcze ze 2-3 naszych i próbowaliśmy robić doping, co, jak sami rozumiecie, nie spotkało się z przychylnością kanałkowców, jednak bali się "Pućkowi" podskoczyć, bo jakby machnął ręką to zmiótłby kilku kanałkowców naraz. Gwoli sprawiedliwości muszę dodać, że to były jednak inne czasy i nie było jeszcze takiej nienawiści do nas ze strony kanałku, ale przyjemnie to w tej ujeżdżalni nie było. Mecz, niestety, przegraliśmy, a potem pod osłoną "Pućka" wyszliśmy z ujeżdżalni.

PS. Kibice Anwilu to najgorsze bydło (oprócz kanałkowców) w lidze. Jak przyjeżdżali na Koło zawsze nam bluzgali i wydaję mi się, że również darli wieśniackie mordy wrzeszcząc "Legia".

Profesor Ciekawski
(P)ierwsza Drużyna
Posty: 2632
Rejestracja: ndz paź 29, 2006 18:13
Kontakt:

Re: Proponuję założyć wątek o meczach z dawnych lat...

Post autor: Profesor Ciekawski » wt lip 16, 2019 6:36

weteran pisze:
pn lip 15, 2019 16:41
PS. Kibice Anwilu to najgorsze bydło (oprócz kanałkowców) w lidze. Jak przyjeżdżali na Koło zawsze nam bluzgali i wydaję mi się, że również darli wieśniackie mordy wrzeszcząc "Legia".
nie wydaje się, tak właśnie było.
Na innych meczach kosza jakie pamiętam relacje z kibicami przyjezdnymi były poprawne. Nie było problemu by spotkać się w przerwie przy barze.
Na wyjazdach we Włocławku też bywało nieprzyjemnie, choć jakichś grubych akcji nie pamiętam

ODPOWIEDZ